Wciśnij Enter aby zobaczyć wyniki lub Esc aby wyjść

Tadeusz Rolke

– Rozmowa z fotografem bez pokazania jego prac to samobójstwo dla fotografa i redakcji. Dlatego liczę na to, że odstąpicie od zasady pokazywania aż czterech portretów bohatera wywiadu. W moim przypadku byłoby to bez sensu.
– Nie tyle, że odstąpimy, my pójdziemy dalej. Zamierzamy naprawić 25-letnie zaniedbanie wszystkich kolejnych redaktorów naczelnych i wreszcie zaproponować panu sesję dla nas.
– Super. A mogę wybrać modelkę?

Czytaj dalej

Tomasz Bagiński

– Proponujemy ci zatem zakład. Jesteśmy pewni, że podczas naszej rozmowy padnie pewien negatywny rekord.
– To znaczy?
– Najmniej razy w historii powiesz: „Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie”. Ostatnio posługujesz się taką sentencją nawet po kilkanaście razy.
– Co zrobić, kiedy wciąż słyszę te same pytania, a nie mogę dać odpowiedzi, bo wiążą mnie umowy? Z radością przyjmuję wasz zakład. Jakie pierwsze pytanie?
– O twoją ulubioną grę na Atari…
– Boulder Dash oczywiście. Były jeszcze klasyki w rodzaju River Raida, ale nic się nie mogło równać z Boulder Dashem.

Czytaj dalej

Robert Biedroń

– Mamy prezent dla ciebie…
– Od czytelników?
– Od nas.
– Mam nadzieję, że nie jakiś zboczony (śmiech).
– Święty.
– (Odpakowuje). Maryjka! Dziękuję wam bardzo. Wiedzieliście, że zbieram. To miłe. Zobaczmy jeszcze, jaka to Maryjka, bo dużo jest rodzajów… Już na pierwszy rzut oka widzę, że to nie jest figurka z żadnego sanktuarium. Bo ja się na Maryjkach znam. Moja kolekcja wciąż rośnie. Krzysztof Krauze podarował mi figurkę z sanktuarium maryjnego z Kibeho w Rwandzie. Kora Jackowska wypaliła dla mnie Maryjkę z gliny, a następnie ją pomalowała. A ta od was… jest po prostu standardowa. Made in China. Tak brzydka, że aż piękna. Bardzo ludzka, nie ma w niej niczego pretensjonalnego. To Maryjka, która mogłaby wybrać się na Czarny Protest.

Czytaj dalej

Wojtek i Zygmunt Miłoszewscy

– Chodzą słuchy, że książki za Zygmunta od lat pisze Wojtek…
– Zygmunt Miłoszewski: Dodatkowo jesteśmy gejami i tylko udajemy braci, żeby przeżyć w pierwszej Katolickiej Republice Polskiej.
– Wojciech Miłoszewski: Kiedyś powiedziałem, że napiszę książkę, jak mi głód zajrzy w oczy. I teraz napisałem, choć nie do końca wszystko z tym głodem się zgadza. Tak naprawdę zrobiłem to tylko po to, żeby móc umieścić tam zdanie „słońce chyliło się ku zachodowi”. I dopiąłem swego. Nie mam zamiaru ścigać się z Zygmuntem, bo jest to nierealne. Gościu jest bardziej utalentowany ode mnie, ma lepszy warsztat i o wiele większe doświadczenie. Pomijam już fakt, że moja debiutancka powieść jest sensacyjna, trzymająca w napięciu, pełna zwrotów akcji i pełnokrwistych bohaterów. W żaden sposób nie może więc konkurować z prozą Zygmunta, w której śledztwa rozwiązuje się w kawiarni…
– ZM: Przynajmniej piszę po polsku.

Czytaj dalej

Piotr Pytlakowski

– Zawdzięczam wam moją książkę…
– Bardzo nam miło. Ale chyba przesadzasz.
– Nie miałbym nigdy śmiałości, żeby wystąpić z ideą pisania powieści z elementami autobiograficznymi. Ale Marta Stremecka z wydawnictwa Czerwone i Czarne rzuciła taki pomysł po lekturze naszej rozmowy w PLAYBOYU sprzed 12 lat.

Czytaj dalej

Dawid Podsiadło

– Pamiętasz swój pierwszy występ publiczny?
– Pamiętam nawet pierwszy występ zagraniczny! Miałem 12 lat. W Tunezji na wakacjach, podczas konkursu zorganizowanego przez animatorów, stojąc przy basenie, śpiewałem Długość dźwięku samotności Myslovitz. Mam nawet nagranie. Pokazać?
– A nie strach?
– Trochę, ale słowo to słowo.

Czytaj dalej

Katarzyna Bonda

– Lubisz Hitchcocka?
– Bardzo.
– Czyli twoja zielona sukienka niesie ukryty przekaz…
– Jaki?
– Alfred w swoich filmach ubierał na zielono bardzo smutne i samotne kobiety.
– To właśnie ja!
– Dodatkowo stopniował odcienie zieleni. Im głębszy, ciemniejszy kolor, tym większy smutek. A ty przed nami „grasz w zielone” we wszystkich odcieniach.
– Wystroiłam się na spotkanie z PLAYBOYEM (śmiech). A zielony lubię. Bardzo ciekawy kolor.

Czytaj dalej

Beata Kozidrak

– Możemy przejść na „ty”?
– Bardzo nam miło!
– Będziemy się czuli bardziej komfortowo, dzięki czemu czytelnicy tylko na tym skorzystają. Jakie macie pierwsze pytanie?
– Najbardziej oczywiste z oczywistych. Ile razy odmawiałaś PLAYBOYOWI?
– Dwa.
– Ku rozpaczy wszystkich fanów.
– Uważam, że to, co moje, jest intymne i należy tylko do mnie. Ewentualnie do mojego mężczyzny.

Czytaj dalej

Radosław Sikorski

– Jak pan wspomina afgańskie kobiety?
– W latach 80., w czasie moich wypraw do Afganistanu, jedyne kobiety, jakie widziałem, to trzy nomadki, które były na specjalnych prawach i nie zasłaniały twarzy. Natomiast widok mężczyzn trzymających się za rękę i z kwiatami we włosach był czymś normalnym. Taka forma wyrażania przyjaźni. Ale jest też druga odsłona moich wspomnień o afgańskich kobietach. W 2004 roku byłem w Afganistanie po raz kolejny i nie spodziewałem się, że widok nauczycielek uczących dzieci może dać tyle przyjemności. Taka zwykła rzecz. Ale po latach rządów talibów była to zmiana rewolucyjna. Rzecz niecodzienna, granicząca z cudem. Pamiętam też, że w Heracie trafiłem na odbywający się wtedy zjazd rektorów i dziekanów wyższych uczelni Afganistanu. Wśród nich była jedna kobieta, profesor literatury rosyjskiej z Kabulu. Spytałem ją: „Jak pani było za talibów? Jak pani przetrwała?”. A ona na to: „Za talibów było cudownie, nie mogłam wychodzić z domu, studenci nie zawracali mi głowy, przez sześć lat przetłumaczyłam siedem książek”.
– Dobre, czarne poczucie humoru.
– Wręcz brytyjskie. Ale wracając do Afganistanu, w Kabulu mieszkałem w willi, którą wcześniej zajmowały dwie żony bin Ladena. Teraz w tym domu mój znajomy brytyjski kamerzysta założył hotelik.

Czytaj dalej

Michał Pazdan

– Jak często wpisujesz hasło „Pazdan” w wyszukiwarce internetowej?
– W ogóle nie wpisuję. Nie jaram się tym.
– Szkoda, bo pewnie byś się zdziwił, jakie najczęściej poszukiwane hasło podpowiada Google po wpisaniu twojego nazwiska – „Pazdan z żoną”.
– Co?! Ale jaja. Nigdy bym na to nie wpadł. Może dlatego, że nie wywołujemy afer, a to jest dziś mało popularne (śmiech).
– Drugie hasło pod względem popularności jest jeszcze lepsze – „Pazdan z włosami”.
– Fryzjerzy też na necie siedzą? (śmiech). Cała ta popularność jest efektem Euro 2016. To wtedy zaczęło się szaleństwo na memy. Ja w trakcie turnieju nawet nie wiedziałem, co się dzieje w sieci. Byłem skupiony na dobrej robocie, a nie na jakichś głupotach, które w niczym by nie pomogły. Dopiero, jak wróciłem do kraju i usiadłem przed kompem, na własne oczy zobaczyłem, o co w tym wszystkim chodzi.

Czytaj dalej