Jan Englert

– Nudzę się sobą, ile można o sobie ględzić? W wywiadach człowiek zawsze układa jakąś laurkę, połowę buja, konfabuluje. A szczerość? Jest dowodem idiotyzmu.
– To jak bardzo będzie pan lukrował?
– Zacznijmy od tego, że ja nie kłamię. To znaczy staram się nie kłamać, bo to jest komfort. Życie w kłamstwie potwornie męczy. Sprawdziłem. Nie polecam.

Czytaj dalej

Marek Kondrat

– Osiem lat temu mówił nam, że Polska z lotu ptaka…
– Wygląda, jakby wrzucić gówno w wentylator. Pamiętam. Zmieniłem zdanie. Dziś jestem bardzo podekscytowany Polską, również z lotu ptaka. Przez te 8 lat dokonaliśmy wspaniałych rzeczy. Mamy wreszcie europejski kraj.

Czytaj dalej

Bartłomiej Topa

– Dlaczego niedźwiedzie polarne nie polują na pingwiny?
– A nie polują? Może żyją w symbiozie? Podchwytliwe pytanie.
– Chcieliśmy sprawdzić, co pozostało z twojego weterynaryjnego wykształcenia.
– Jak widać – niewiele. O co chodzi z tymi niedźwiedziami?

Czytaj dalej

Marian Opania

PLAYBOY nr 04, 2014 rok TEKST: Arkadiusz Bartosiak, Łukasz Klinke fot. Andrzej Świetlik — Przygotowałem się na to spotkanie… (w tym momencie pan Marian wyciąga trzy strony A4, zapisane drobnym maczkiem). Bo wiecie panowie… Ja lepiej piszę, niż mówię. To jest nas trzech. Cieszę się. Ponoć pańska żona miała obiekcje przed naszym spotkaniem. Miała. Bo …

Czytaj dalej

Robert Więckiewicz

PLAYBOY nr 01, 2014 rok TEKST: Arkadiusz Bartosiak, Łukasz Klinke — Od naszego ostatniego spotkania zagrałeś w ponad 20 filmach. To nieprawda. Nie, nie, nie. Udowodnijcie to. Przez ostatnie siedem lat zagrałeś dokładnie w 21 filmach. Łącznie z etiudami. Ale to się nie liczy. Chyba jest różnica między dużym filmem, który robię przez parę miesięcy, …

Czytaj dalej

Danuta Szaflarska

– Pamięta pani okładkę pierwszego numeru „FILMU”?
– Ach, okropne zdjęcie. Taka dzidzia. A miałam 31 lat…
– Nie okropne, tylko piękne. A pani wygląda, jakby miała 18 lat. Góra 19.
– Długo tak wyglądałam. To zależy od typu urody. Ja mogłam grać dzieci nawet po 30-tce.

Czytaj dalej

Tomasz Knapik

– Jak zarobiłeś pierwsze pieniądze?
– Czytając wiadomości w Rozgłośni Har­cerskiej, w której startowałem jeszcze jako licealista. Ale to były tak minimal­ne sumy, że nie można tego nazwać za­rabianiem. Pamiętam, że do naszego liceum przyszła praktykantka po polonistyce, żeby na próbę poprowadzić lekcję. Tak się złożyło, że kazała mi coś przeczytać. W szkole mówili wtedy na mnie Sznaps Baryton. Sznaps pewnie od nazwiska, a Baryton – wiadomo. Miałem najniższy głos ze wszystkich. Na przerwie stażyst­ka podeszła do mnie i powiedziała, że jest sekretarzem redakcji w Rozgłośni Harcerskiej. Tak się to wszystko zaczęło. Za pieniądze z rozgłośni kupowa­łem benzynę do motocykla. Najpierw miałem osę, która paliła niedużo. Jed­nak kiedy zamieniłem ją na junaka, musiałem szybko szukać innych źró­deł dochodu.

Czytaj dalej

Jacek Poniedziałek

– Jak zarobiłeś pierwsze pieniądze?
– Mieszkałem w Krakowie przy ulicy Gdańskiej. Właściwie to centrum miasta, ale nasza ulica była nieutwardzona. Po drugiej stronie żyła rodzina Banachowiczów, która prowadziła gospodarstwo rolne. Mieli beczki z ogórkami kiszonymi i silosy z kapustą kiszoną, której zapach roznosił się po całej okolicy. Władza mówiła na takich: „prywaciarze” albo „kułaki”. Przyjaźniłem się z ich synem Piotrkiem i chyba już od 11. roku życia regularnie u nich pracowałem. Jeśli nie przy kapuście i ogórkach, to przy zbiorach rabarbaru. Wiązaliśmy go w pęczki i sprzedawaliśmy z ciężarówki na placu Imbramowskim. Do dzisiaj uwielbiam smak świeżego rabarbaru.
– Dało się zarobić?
– Banachowicze płacili zajebiście. Naprawdę.

Czytaj dalej

Mirosław Baka

– Jeszcze się nam nie zdarzyło rozmawiać z tak mało „popularnym” aktorem. Nie ma cię na Pudelku…
– Myślę, że jest nas kilku. Pogadajcie na przykład z Jurkiem Radziwiłowiczem (śmiech). Wydaje mi się, że działa tutaj prosta zasada. Skoro mi nie zależy na Pudelku, to jemu nie zależy na mnie. Chyba mogę być z siebie dumny.
– Jak najbardziej. Szczerze gratulujemy. Nasze pierwsze pytanie to zagadka: co może zabić jaka tybetańskiego?
– Jest was dwóch. Macie przewagę. Do tego wyjeżdżacie z jakimiś podchwytliwymi pytaniami… Skąd mam wiedzieć?

Czytaj dalej

Magdalena Różczka

– Jak zarobiłaś…
– Pierwszy milion?
– Zacznijmy od mniejszych nominałów.
– Na targu w rodzinnej Nowej Soli. Mia­łam 16 lat i chciałam zarobić na wakacje. Wstałam o 5 rano, poszłam na targ pod blokiem mojej babci i zapukałam do pierwszej budki, pytając, czy nie szukają pomocy. Od razu mnie przyję­li. Nawet nie gadaliśmy o kasie. Sprze­dawałam ciuchy. Ale zabijcie mnie, nie przypomnę sobie, ile zarabiałam. Pewnie jakieś 12 zł dziennie. Nie było tak źle, bo praca tylko od 5 do 10 rano. A czasem jako bonus dostawałam skarpetki! (śmiech). Stałam tam samiut­ka. Rano właściciele przywozili towar, a potem odbierali kasę. Dobrze mi szło. Byłam z siebie cholernie zadowolo­na.

Czytaj dalej