Tomasz Knapik

Tomasz-KnapikPRZEKRÓJ nr 25, 2013 rok

TEKST: Arkadiusz Bartosiak, Łukasz Klinke

Jak zarobiłeś pierwsze pieniądze?

Czytając wiadomości w Rozgłośni Har­cerskiej, w której startowałem jeszcze jako licealista. Ale to były tak minimal­ne sumy, że nie można tego nazwać za­rabianiem. Pamiętam, że do naszego liceum przyszła praktykantka po polonistyce, żeby na próbę poprowadzić lekcję. Tak się złożyło, że kazała mi coś przeczytać. W szkole mówili wtedy na mnie Sznaps Baryton. Sznaps pewnie od nazwiska, a Baryton – wiadomo. Miałem najniższy głos ze wszystkich. Na przerwie stażyst­ka podeszła do mnie i powiedziała, że jest sekretarzem redakcji w Rozgłośni Harcerskiej. Tak się to wszystko zaczęło. Za pieniądze z rozgłośni kupowa­łem benzynę do motocykla. Najpierw miałem osę, która paliła niedużo. Jed­nak kiedy zamieniłem ją na junaka, musiałem szybko szukać innych źró­deł dochodu.

Jak sobie radziłeś?

Zostałem na przykład krwiodawcą. I to wcale nie honorowym (śmiech). Za to dobrze odżywionym i dobrze zbudowanym. Dwa razy w miesiącu oddawałem swoją krwawicę. Dostawało się śniadanie, trzy czekolady, a do tego parę groszy. Poza tym jako student Politechni­ki Warszawskiej dawałem korepety­cje tym maturzystom, którzy w prze­ciwieństwie do mnie nie radzili sobie z przedmiotami ścisłymi. Na studiach zamieniłem też Rozgłośnię Harcerską na Polskie Radio. Zacząłem również pracować w telewizji.

Dobrze ci się powodziło.

A gdzie tam. W tamtych czasach to i tak nie starczało, a poza tym trzeba było mieć stałe zatrudnienie. Po obronie magisterki postanowiłem więc zostać na uczelni. Od asystenta doszedłem do adiunkta. A po dziewięciu latach oka­zało się, że chcą mnie wylać, bo obowią­zuje tak zwana rotacja. Trzeba więc było szybko zrobić doktorat. No i zrobiłem.

Całość do przeczytania w PRZEKROJU

 

Skomentuj

Spam Protection by WP-SpamFree

*