Marek Dyjak

– Dostaliśmy w redakcji konkretne zadanie: „Pogadajcie z Dyjakiem po męsku. O kobietach”.
– Nie wiem, czym jest „męska rozmowa”, a gadanie o kobietach jest jak krowa, która dużo ryczy i mało mleka daje. Z podwójnym rozwodnikiem lepiej o tym nie rozmawiać. Popełniłem za dużo błędów w relacjach z kobietami. Miesiąc temu jakiś producent z Wrocławia zaproponował, żebym zaśpiewał piosenkę Rezerwatu – Zaopiekuj się mną. Myślałem, że szlag mnie trafi. Równie dobrze Smoleń mógłby śpiewać Bogurodzicę. Dla niektórych jestem facetem, który powinien błagać dziewczyny, żeby się nim zaopiekowały. A ja wiem, że w wyniku tej opieki dziś wyglądam, jak wyglądam.
– Sławomir Mrożek w rozmowie z nami stwierdził, że kobiety to lepszy gatunek ludzi.
– To prawda. Były stworzone jako drugie, więc to ulepszona wersja człowieka. Pewnie dlatego kibolami są mężczyźni. Faceci burzą domy, a kobiety je stawiają. Ja sam mam w sobie zajebiście dużo babskości.

Czytaj dalej

Janusz Olejniczak

PLAYBOY nr 03, 2013 rok TEKST: Arkadiusz Bartosiak, Łukasz Klinke — W muzyce wiele zależy od samopoczucia wykonawcy. Jak się pan dziś czuje? Jestem śpiący jak jasna cholera. Mogę być zbyt sentymentalny. A ile powinien spać pianista? Ile się da (śmiech). Niektórym się wydaje, że ćwiczenie w nocy jest bardzo przyjemne, bo człowiek może się …

Czytaj dalej

Adam „Nergal” Darski

– Jak zarobiłeś pierwsze pieniądze?
– Na początku podstawówki kolegowa­łem się z gościem o imieniu Tibor. Był inteligentnym facetem, ale przy okazji klasycznym osiedlowym chuliganem. Chłopakiem, który miał tak zwany zły wpływ na wszystkich dookoła. Na mnie również. Kiedyś niczym Frodo Bag­gins i Sam Gamgee ruszyliśmy w świat. Pojechaliśmy kolejką do Gdańska, a potem autobusem na wieś, daleko od miasta. Tibor twierdził, że jak zbie­rzemy kobiałkę truskawek, to będzie­my bogaci. Po paru godzinach mieli­śmy pół kobiałki, a ochoty i siły, żeby tyrać dalej w polu, zero. Poszliśmy się rozliczyć do skupu i zobaczyliśmy, że otaczają nas niezliczone liczby wypeł­nionych po brzegi kobiałek. Podkra­dliśmy cudze zbiory i uzupełniliśmy nasze braki. W międzyczasie zaniepo­kojona Irena, moja mama, postawiła na nogi wszystkich sąsiadów, nauczy­cieli i moich kolegów, bo myślała, że ktoś mnie porwał. A my, nie do koń­ca uczciwie zarobiwszy parę złotych, wróciliśmy do domu.

Czytaj dalej

Marcin Wyrostek

PLAYBOY nr 04, 2012 rok TEKST: Arkadiusz Bartosiak, Łukasz Klinke fot. Marcin Klaban — Jak się podrywa na akordeon? Dajcie spokój. Wszyscy koledzy ze szkoły muzycznej mieli problem, żeby przed dziewczynami w ogóle przyznać się do akordeonu. To naprawdę było obciachowe. Mam nadzieję, że podejście do tego instrumentu powoli się zmienia. Chciałbym, żeby zniknęła biesiadna …

Czytaj dalej

Czesław Mozil

PLAYBOY nr 03, 2012 rok TEKST: Arkadiusz Bartosiak, Łukasz Klinke fot. Marcin Klaban — Przykro nam, że miałeś nieprzyjemną podróż. Aż na Facebooku zawrzało. Po trzydniowym balecie spałem tylko godzinę. Byliśmy jednak umówieni, więc grzecznie wsiadłem do pociągu w Krakowie o 6:45. Wchodzę do przedziału, w którym siedzą trzy krawaty. Na głowie mam kapturek, ale …

Czytaj dalej

Michał Urbaniak

– Wiecie, że pod koniec lat 90. udzielałem wywiadu polskiemu PLAYBOYOWI?
– Ciekawie się zaczyna.
– Nigdy się nie ukazał z powodu wyjątkowej niezgodności charakterów… Spotkałem się z panią, która w szkole na pewno miała same piątki. Uważała, że za bardzo rzucam mięsem. Poza tym powiedziałem jej, że kocha się tylko raz, a miałem wtedy trzecią żonę. Próbowałem jej wytłumaczyć, że to jest cały czas ta sama miłość. Najwyraźniej odezwała się w niej jakaś feministyczna nuta, bo odmówiła spisania rozmowy.
– My mięso lubimy, a do tego nie jesteśmy feministkami.
– I już mi się podoba. Ja, jak się przed kimś „rozbieram”, to nie robię liftingu i make-upu.
– Już nam się podoba. Może coś przekąsimy na dobry początek?

Czytaj dalej

Roman Kostrzewski

– Jaki jest twój ulubiony rodzaj egzekucji?
– Mogę wam wskazać rodzaj najgorszy. Jest to niewątpliwie egzekucja komornicza. Poza tym egzekucją w moim przypadku było bycie ojcem, które zmienia okoliczności życiowe. Egzekucją bywały także kobiety, z którymi w łóżku rzecz jasna nie cierpiałem, ale poza nim i owszem. Czasami żądały ode mnie takich funkcji i programów, iż naprawdę czułem, że stracę głowę. Krótko mówiąc, mimo że gadacie z żywym człowiekiem, przeżyłem parę egzekucji.
– Nieźle się zaczyna. Już twoja pierwsza odpowiedź ma szansę trafić na Pudelka.
– Jestem w wieku, w którym muszę uważać na wszelkiego rodzaju pudełka (śmiech). Nie ma już Dio, nie ma Moore’a, Nergal zachorował… Możliwość wejścia do pudła stale mi towarzyszy. Ale najwięcej i najchętniej pisałem o śmierci, gdy mnie w ogóle jeszcze nie dotyczyła. Młodzi ludzie chętnie podejmują tematy eschatologiczne, a życie na krawędzi bardzo ich kręci.

Czytaj dalej

Adam Sztaba

– Czy dziewczyny lecą na batutę?
– Kiedyś recepcjonistka w hotelu, patrząc mi głęboko w oczy, powiedziała: „Uwielbiam, jak pan wymachuje tą swoją pałką…”. Raczej wyrafinowany komplement (śmiech). Panie częściej zakochują się w gitarzystach i wokalistach. Dyrygent zawsze stoi tyłem i nie ma szans na kontakt wzrokowy.
– Nie macie swoich groupies?
– Myślę, że mój wielki idol Leonard Bernstein miał. Ale on imponował wszystkim. Był wspaniałym dyrygentem, showmanem, świetnie komponował. Łączył estetyki, tak jak Tarantino robi to w kinie, przeskakując z jednej konwencji w drugą. Kobiety go uwielbiały. Nie były to jednak klasyczne groupies, tylko rozkochane w artyście intelektualistki. Jeśli chodzi o typowe groupies, które jeżdżą na wszystkie koncerty „i nie tylko”, to ja się z tym „i nie tylko” nie spotkałem (śmiech). Oczywiście jest parę nastolatek, które interesują się moją pracą i życiem bardziej niż przeciętnie. Zwykle jednak wyrastają z tego tuż po maturze.

Czytaj dalej

Tomasz „Titus” Pukacki

– Czy kiedyś jakaś kobieta powiedziała ci, że masz „nazwisko z kluczem”?
– Niestety nie. Ale nie wiem, czy ktokolwiek zna moje nazwisko. Od 17. roku życia jestem Tytusem. Potem tylko „y” zmieniło się na „i”. Świetnie udawałem małpę, więc kumple nie mieli problemu z wymyśleniem mi ksywy. Większość naszych fanów w czasach nieinternetowych, jakoś do połowy lat 90., nie wiedziała, że jestem Tomaszem Pukackim.
– „Cześć, nazywam się Pukacki”. Nie wierzymy, że nie testowałeś tego na kobietach!
– Nie robiłem tego, bo zawsze byłem nieśmiały w stosunku do dziewcząt (śmiech).
– A zanim stałeś się Tytusem, kim byłeś?
– W podstawówce byłem „Pukwą”. W zespole, jeżeli ktoś mówił na mnie inaczej niż „Titus”, to robił to za moimi plecami i nic na ten temat nie wiem.

Czytaj dalej

Krzysztof „Dezerter” Grabowski

PLAYBOY nr 01, 2011 rok TEKST: Rafał Księżyk fot. Andrzej Georgiew — W tym numerze mamy też wywiad z generałem Petelickim. Chciałbyś mu złożyć gratulacje za GROM? Nie mam zdania na ten temat. Słyszałem, że GROM odnosił sukcesy, nie wiem, czy odnosi nadal. Natomiast nie znam człowieka, nie wiem, co o nim myśleć. Mam kumpla, …

Czytaj dalej