Adam Wajrak

– Która ze znanych kobiet przypomina ci żubra?
– Taką żubrzą grzywkę ma Danuta Chojarska. Ale ponieważ pałam wielką miłością do żubrów i bardzo je szanuję, nie chciałbym porównywać ich do pani Danuty.
– A czy widzisz podobieństwa między sarną a jakąś damą?
– Nie znam żadnej damy, która ma tak owłosione nóżki (śmiech). Nie lubię ponadto łzawych, zamglonych oczu w stylu „ojej, co się stało?”. Gdybym miał przebywać z kobietą-sarną, prawdopodobnie zatłukłbym ją i zakopał w ogródku. Sarnie spojrzenia doprowadzają mnie do szału, więc nie mogę odpowiedzieć na wasze pytanie.
– W takim razie powiedz, jaką samiczkę poleciłbyś na naszą rozkładówkę?
– Sóweczkę. Bo jest strasznie mała, sympatyczna i figlarna. Potrafi się – jak wszystkie sowy – cudownie zapatrzyć i przyblokować. Poza tym ma… duże oczy, a w nich w przeciwieństwie do takiej sarny dziki błysk, tak jak wasze niektóre modelki. Oczy to 1/3 jej czaszki. Sóweczka to ptak na szybką akcję (śmiech).

Czytaj dalej

Beata Pawlikowska

– Jak wygląda życie seksualne dzikich?
– Indianin spotyka się z Indianką w wiadomym celu, ale często nie mogą się nawet całować. Niektóre plemiona w ogóle nie znają takiej czynności. A nawet gdyby, to i tak nic by z tego nie wyszło. Kobiety często noszą dziwne wystające ozdoby, na przykład patyki, które skutecznie uniemożliwiają całowanie. Facet musiałby mieć dziurki w policzkach (śmiech).
– Czym jeszcze różni się indiański seks od naszego?
– Nie wiem. Musiałabym mieć równie bogate doświadczenia z życiem seksualnym tam i tu, żeby zajmować stanowisko w tej sprawie.
– Po której stronie oceanu masz braki?
– Oczywiście po tamtej! Co prawda z Indianami zdarzało mi się spotykać także romantycznie, ale te ich zaloty nie bardzo do mnie trafiały. Pamiętam, jak nad Orinoko jeden chłopak wyjątkowo sobie mnie upodobał i przyczajał się na mnie w dżungli, żeby nagle wyskoczyć i zabierać się do całowania.

Czytaj dalej

Kuba Wojewódzki

-Jakie miałeś kompleksy w dzieciństwie?
– Kurwa, jesteście z „Cosmopolitana”? Panowie, naprawdę chcecie się bawić w takie rzeczy?
– Jak najbardziej.
– Spotykacie się z facetem, który cały swój bezczelny wizerunek buduje na świetnym narcystycznym samopoczuciu. I wy chcecie teraz naciągnąć mnie na rozmowę o kompleksach? Mogę wam tylko powiedzieć, że jak byłem w pierwszej klasie podstawówki, to tak się bałem podnieść rękę i poprosić o szansę skorzystania z toalety, że mocz oddałem pod siebie. Od razu zaznaczam, że jeszcze wtedy nie miałem problemów z prostatą. Ale o czym my w ogóle mówimy? To może być fatalna rozmowa, panowie. Bo ja jestem kolekcjonerem wyzwań, rzeczy, które się wydarzą i nie przywiązuję wagi do spraw, które minęły. Mam słabą pamięć. Pamiętam tylko, że jak babcia zapytała mnie, kim chciałbym być, odparowałem, że hitlerowcem. To wyznanie było dla niej gorsze niż okupacja. Stąd dziś mój sentyment do Tuska. Przez tego dziadka.

Czytaj dalej

Kazimiera Szczuka

– Minęło już trochę czasu. Za co wylałaś mi wtedy w Le Madame piwo na twarz?
– Za to, że nabijałeś się publicznie z feministek, opowiadając, że nudne z nas babsztyle, cenzorki męskich przyjemności itd. Czy nie było takiego dżingla w Tok FM, w którym mówiłeś, że Szczuka ci coś obetnie?
– Mówiłem, że łatwiej zadrzeć z moherowymi beretami niż z feministkami.
– Jeżeli tacy faceci jak ty – inteligentni czy wywodzący się z inteligencji, a żyjący w światku mediów, kolorowej prasy i reklamy, stawiają myślenie feministyczne po wrogiej stronie barykady, to ja czegoś tu nie rozumiem. Czy to ma znaczyć, że po jednej stronie jest warstwa postępowa, która dąży do tego, żeby w Polsce wykształciła się klasa średnia, a po drugiej stronie moherowe berety i feministki? Troską ludzi światłych i świadomych powinno być myślenie wspierające mniejszości seksualne, prawa kobiet, ekologię. Jeżeli mamy być wrogami, jak zaczęliście z kolegami głosić, to znaczy, że w Polsce istnieją tylko dwie drogi myślenia – jedna to kruchta, a druga burdel. To dość przerażające.
– Ja mogę odbić piłeczkę: to wy wcześniej cytowałyście, że kobieta trzymająca w domu PLAYBOYA, to jak Żyd trzymający Mein Kampf.

Czytaj dalej

Bronisław Wildstein

– Ile razy wyrzucali cię z pracy?
– Dużo. Nie pamiętam. Musiałbym policzyć. Raz, dwa, trzy… (liczy na palcach), …siedem, osiem, …dziesięć. Coś koło tego. Zdążyłem się przyzwyczaić. Nawet żona zwracała mi w żartach uwagę, że zaczynam przesadzać, bo cztery lata w jednej redakcji („Rzeczpospolitej” – przyp. red.), to zdecydowanie nie w moim stylu. I wykrakała (śmiech).
– A pamiętasz, kiedy wyrzucili cię pierwszy raz?
– Tak. W ’76 roku wylali mnie z liceum plastycznego.
– Za co?
– Za to samo, za co zawsze w PRL. Za działalność polityczną…

Czytaj dalej

Jerzy Owsiak

– Zaczniemy klasycznie: twoje typy na naszą rozkładówkę…
– O rany! Aleście mnie zaskoczyli.
– Nie spodziewałeś się?
– Zupełnie. Ale powiem wam, że kiedy montujemy materiały z Przystanku Woodstock, to za każdym razem szczęki nam opadają, bo przyjeżdżają tam dziewczyny tak piękne, że mowę odbiera. Rozkładówka u was mogłaby być fajną propozycją dla nich.
– Jesteśmy za! Organizujemy sesję w przyszłym roku?
– Dlaczego nie? Błoto jest bardzo fotogeniczne, bo wyciąga seks. Poza tym zwróćcie uwagę, jak młodzież się zmieniła. Jacy oni dzisiaj są ładni. Porównując koncertową społeczność jarocińską i tę dzisiejszą – przystankową, widać kolosalną zmianę. Jarocin to znoszone trampki, spodnie przeróbki, wreszcie, cholera, zaniedbania zdrowotne – choćby brak opieki stomatologicznej. Nie ma co się oszukiwać. Tak było.

Czytaj dalej