<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Wywiady &#187; Borek Mateusz</title>
	<atom:link href="http://wywiadowcy.pl/osoba/borek-mateusz/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://wywiadowcy.pl</link>
	<description>tu jest opis bloga</description>
	<lastBuildDate>Sun, 29 Apr 2012 20:39:32 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Mateusz Borek i Roman Kołtoń</title>
		<link>http://wywiadowcy.pl/mateusz-borek-i-roman-kolton/</link>
		<comments>http://wywiadowcy.pl/mateusz-borek-i-roman-kolton/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Apr 2010 13:47:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>arek</dc:creator>
				<category><![CDATA[DZIENNIKARZE]]></category>
		<category><![CDATA[Borek Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[Kołtoń Roman]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://wywiadowcy.pl/?p=1843</guid>
		<description><![CDATA[PLAYBOY nr 10, 2006 rok TEKST: Arkadiusz Bartosiak, Łukasz Klinke fot. Tomek Bergmann &#8211; Komentujecie coś dzisiaj? Roman Kołtoń: Mati, cieszę się, że mogę z tobą komentować ten mecz (wybuch śmiechu). Sorry, chłopaki, ale właśnie przypomniała mi się kwestia, którą nagrywaliśmy do gry komputerowej Pro Evolution Soccer 6 (głosy Borka i Kołtonia są odpowiedzią na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong> </strong></p>
<p><strong><a href="http://wywiadowcy.pl/wp-content/uploads/2010/04/Borek-Kolton.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-1849" title="Borek-Kołtoń" src="http://wywiadowcy.pl/wp-content/uploads/2010/04/Borek-Kolton.jpg" alt="" width="350" height="230" /></a>PLAYBOY nr 10, 2006 rok</strong></p>
<p><strong>TEKST: </strong><strong>Arkadiusz Bartosiak, Łukasz Klinke<br />
</strong></p>
<p><a href="http://tomekbergmann.com/ ">fot. Tomek Bergmann</a></p>
<p>&#8211;</p>
<p><strong>Komentujecie coś dzisiaj? </strong></p>
<p>Roman Kołtoń: Mati, cieszę się, że mogę z tobą komentować ten mecz (<em>wybuch śmiechu</em>). Sorry, chłopaki, ale właśnie przypomniała mi się kwestia, którą nagrywaliśmy do gry komputerowej Pro Evolution Soccer 6 (<em>głosy Borka i Kołtonia są odpowiedzią na głos Szpakowskiego w grze EA Sports – przyp. aut.</em>). Ale tak na serio, Mati, jak spędzamy dzień, w którym komentujemy ważny mecz? Po pierwsze czytamy gazety, po drugie redaktor Borek wymienia składy od prawego do lewego, kto usiądzie na ławie, kto na trybunach…</p>
<p>Mateusz Borek: Zapomniałeś o tym, że najpierw jest dobry obiad.</p>
<p>Kołtoń: Dobry obiad – podstawa. Włoska kuchnia.</p>
<p>Borek: Ja się jeszcze lubię wcześniej wyspać.</p>
<p><strong>Pytanie z kim?</strong></p>
<p>Borek: Eee… tam. Lubię po obiadku dwie godziny kimnąć. Sam.</p>
<p><strong>Łukasz Klinke: Dobra, zacznijmy w końcu ten wywiad. </strong></p>
<p><strong>Arkadiusz Bartosiak: A jak ustalaliśmy? Od czego zaczynamy?</strong></p>
<p><strong>Klinke</strong><strong>: Zapomniałem.</strong></p>
<p><strong>Bartosiak</strong><strong>: I w ten sposób red. Borek i red. Kołtoń mogą pognębić naszą obronę…</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Kołtoń: Jak mawia red. „Szpak”: „Zagubili się we własnych poczynaniach” (<em>śmiech</em>).</p>
<p><strong>No właśnie, zacznijmy od „Szpaka”. Ten facet marnuje mi życie… to znaczy przyjemność z oglądania meczu.</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Kołtoń: Panowie, Darek jest bohaterem naszej książki. Poważna sprawa, lepiej uważajcie (<em>śmiech</em>). W ogóle to zamieściłem w książce dialog Matiego ze „Szpakiem”. Redagowałem go w samolocie, kiedy lecieliśmy na jakiś mecz. Mati zajrzał mi przez ramię i powiedział, że trzeba podkręcić tę rozmowę jakimiś przekleństwami. Nie dlatego, że tak nie było, lecz dlatego, że tak było (<em>śmiech</em>).</p>
<p>Borek: To nie była sprzeczka w wersji „lajt”.</p>
<p>Kołtoń: Zderzenia z Darkiem były centralne. Najpierw w biurze prasowym w Seulu, gdzie się na mnie wydzierał. Nigdy nie widziałem go w takim stanie! Wrzeszczał w stylu „znowu szykujecie coś na Engela!”. A potem Mati chciał go zaprosić na ring.</p>
<p>Borek: Młodzieńcza krew (<em>śmiech</em>).</p>
<p>Kołtoń: Nasze drogi wciąż się krzyżują. Swoją drogą, nie wiem, czy on razi ludzi. Jest bardzo rozpoznawalny.</p>
<p><strong>Błagam. Facet nie czyta gry, wygaduje bzdury, notorycznie myli zawodników. A kiedy wygłasza sakramentalne: „…no może teraz”, to można po prostu oszaleć. </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Borek: Rzadko który komentator mi przeszkadza. Jak oglądam mecz, wyłączam się. Ludzie często dziwią się, w jaki sposób oglądam spotkanie z trybun. Po prostu przez 90 minut siedzę w milczeniu.</p>
<p><strong>Podobno teraz trzymacie sztamę ze „Szpakiem”?</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Borek: Pogodziliśmy się po meczu z USA. On powiedział, że przegiął, a ja przyznałem, że zachowałem się nieelegancko, bo jestem młodszy i nie powinienem w taki sposób się do niego zwracać. Podaliśmy sobie rękę, a dzisiaj nawet do siebie dzwonimy, pijemy kawkę, jemy wspólny obiad.</p>
<p>Kołtoń: Podsumowując wątek Szpakowskiego – wychowaliście się na nim, więc nie narzekajcie (<em>śmiech</em>). Ja wychowałem się na Ciszewskim, który był bardzo barwną postacią. To chyba główna cecha zdolnych ludzi. Mati też jest bardzo barwną postacią (<em>śmiech</em>). (<em>To mówiąc obejmuje go czule).</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><strong>A czy red. Kołtoń jest barwną postacią?</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Borek: Z roku na rok coraz barwniejszą. Jak go poznałem, był o wiele spokojniejszy. Nasze pierwsze wyjazdy wyglądały tak: ja balowałem na dyskotekach i spałem po trzy godziny, a red. Kołtoń grzecznie szedł do hotelu spać. Ale Romek z miesiąca na miesiąc się rozbrykiwał. Nawet doszło do tego, że kiedyś zmęczony po pięciu rozrywkowych nocach chciałem odpocząć i zajrzałem do Romka, żeby pożyczyć jakieś gazety i książki, a on wystrojony, przed lustrem, gotowy do wyjścia (<em>śmiech</em>).</p>
<p><strong>Na tańce?</strong></p>
<p>Kołtoń: To Mati lubi tańczyć.</p>
<p>Borek: Jestem typem tancerza barowego (<em>śmiech</em>).</p>
<p><strong>Czy ktoś zapraszał już red. Borka do <em>Tańca z gwiazdami</em>?</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Borek: Nie. Nigdy bym na to nie poszedł. Mam dystans do siebie.</p>
<p><strong>Ale tam tańczą bardzo atrakcyjne laski!</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Kołtoń: Mati, nigdy nie mów nigdy! (<em>śmiech</em>).</p>
<p><strong>Twierdzicie, że komentowanie po 40-stce to zajęcie niepoważne. Dlaczego?</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Kołtoń: To na pewno wypowiedź Borka. On lubi wymyślać takie farmazony (<em>śmiech</em>). Według mnie to najpiękniejszy wiek dla komentatora. Bo masz już doświadczenie, dystans do świata i do siebie. Wiem jedno, piłkę kocham i się nie odkocham. Nawet po 40-stce. Zawsze będę zajmował się piłką. Mati też się z futbolu nie wyleczy, chociaż jest parę rzeczy, które mógłby robić w życiu. Może kiedyś zostanie menadżerem, bo jego znajomość drugoligowych piłkarzy robi wrażenie (<em>śmiech</em>).</p>
<p>Borek: Pewnie chodziło mi o to, że życie komentatora sportowego to życie chłopca, a nie normalnego mężczyzny. W weekend nie mogę robić zakupów z dziewczyną, iść do kina, czy jeść obiadu u teściowej. Nie wszystkie kobiety to tolerują (<em>śmiech</em>). Jak nie ma I ligi, jadę na II. Jak nie ma II ligi, jadę na Puchar. Jak już nic nie ma, to wyjeżdżam na mecz za granicę. Często czuję się jak frywolny dyzio.</p>
<p>Kołtoń: Tygodniowo oglądam parę meczów, ale przy Borku jestem nikim.</p>
<p>Borek: Moja średnia tygodniowa to 11-20 meczów.</p>
<p><strong>Chcielibyśmy jakoś zamknąć temat Szpakowskiego.</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Kołtoń: Może ja wam dam po prostu telefon do Darka?</p>
<p><strong>Czy kojarzycie moment, kiedy „Szpak” zaczął zapuszczać pożyczkę?</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>……</p>
<p><strong>Ta cisza jest na tyle wymowna, że wątek możemy uznać za zakończony. Podobno wasz duet to wódka, kobiety i piłka nożna…</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Kołtoń: Poza pierwszym wszystko się zgadza (<em>śmiech</em>). Wódki raczej nie pijamy. Wolimy wino.</p>
<p>Borek: Złamałem ten zwyczaj, upijając się Finlandią po meczu Polska-Finlandia. To była tragedia, która mnie pokonała. Nawet świadomość ciężkiego poranka mnie nie odstraszyła.</p>
<p>Kołtoń: Ja czuję się często mężczyzną niepełnym. Nie lubię whisky.</p>
<p><strong>Kobiety?</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Kołtoń: O Borku będą kiedyś pisali: „Komentator sportowy. Miał wiele kobiet” (<em>śmiech</em>).</p>
<p>Borek: Potrafię się z kobietami dogadać.</p>
<p><strong>O twoich wyczynach krążą niezłe opowieści! Ponoć ostatnio powiedziałeś, że 22-letnia dziewczyna jest już dla ciebie za stara…</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Borek: (<em>Śmiech</em>). Wygłupiam się tak czasami. Lubię poprowokować, żeby ludzie się grzali.<strong><br />
</strong>22 lata to przecież końcóweczka (<em>śmiech</em>).</p>
<p>Kołtoń: Gdyby brać na poważnie wszystko to, co mówi red. Borek, można by zwariować.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Borek: Kiedyś wydawało mi się, że facet 8, 10 lat starszy od laski to sprawa nieczysta. Tymczasem dzisiaj dobrze dogaduję się nawet z osiemnastolatkami.<strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Kołtoń: A ja jestem szczęśliwie zakochany. Jestem z kobietą, z którą chcę być do końca życia.</p>
<p>Borek: Odważne wnioski (<em>śmiech</em>).</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Co byście wybrali? Finał Ligi Mistrzów czy ekscytujący finał randki?</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Kołtoń: Moja Paula <em>(Paulina Czarnota-Bojarska z Canal+ &#8211; przyp. aut.</em>) bardzo lubi sport. Rozumie moją pasję do piłki nożnej. Podobnie jak ja rozumiem jej pasję do biathlonu, chociaż nie przepadam za nim. Kobieta, która nie rozumie duszy Mateusza nie powinna z nim być.</p>
<p>Borek: Dla mnie taki wybór jest końcem związku. Kobieta musi tolerować moje zainteresowania. Ultimatum „ja albo mecz” jest końcem znajomości. Niestety trafiło mi się parę dziewczyn nie zainteresowanych piłką nożną (<em>śmiech</em>).</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Czy red. Kołtoń jest dobrym bramkarzem?</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Borek: O tak! Jest świetny na przedpolu. Ma jedną niepowtarzalną cechę. Dobrze się kładzie (<em>śmiech</em>).</p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Kołtoń: A red. Borek jak na prawego obrońcę przystało jest zacięty i dobrze fauluje (<em>śmiech</em>).</p>
<p><strong>Czy kobieta mogłaby być trenerką męskiej drużyny piłkarskiej?</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Borek: Nie wytrzymałaby widoku facetów wchodzących pod prysznic. Wcześniej czy później by kogoś zmolestowała (<em>śmiech</em>). Faceci czują się mądrzejsi i mocniejsi od kobiet, mimo że zwykle jest na odwrót. Parunastu mężczyzn traktowałoby trenerkę z przymrużeniem oka. Pamiętam, że kiedyś graliśmy jako reprezentacja dziennikarzy z mistrzyniami Polski. Wygraliśmy 2:1. Po walce (<em>śmiech</em>). Dobrze, że to było małe boisko, bo na dużym by nas złoiły. Ale poważnie to my ich nie traktowaliśmy…</p>
<p><strong>A jak traktujecie Beenhakkera?</strong></p>
<p>Borek: Były czasy kiedy miał sukcesy, ale w ostatnich latach niekoniecznie. I to nie tylko ze słabymi reprezentacjami. Przecież prowadził Holendrów na Mistrzostwach Świata i wyszedł z grupy bez zwycięstwa, samymi remisami, żeby potem szybko odpaść z turnieju. A naprawdę miał dobrych piłkarzy.</p>
<p><strong>Trynidad fajnie grał…</strong></p>
<p>Borek: Ale nie strzelił żadnej bramki. Na Karaibach wiadomo, ważniejsze jest Bacardi z colą, surfing i plaża niż piłka nożna.</p>
<p>Kołtoń: Beenhakker miał sukcesy w latach 80. z Realem Madryt. Ale w Hiszpanii, nie w Europie. Z kolei od 90 roku, czyli od przejęcia reprezentacji Holandii, kiedy miał najlepszą drużynę w historii kraju z van Bastenem, Gullitem, Rijkardem, drużynę, która zdobyła Mistrzostwo Europy, nic nie osiągnął. Przegrał Mundial i to w nienajlepszym stylu. Później w klubach też nie miał wielkich sukcesów. Raz zdobył mistrzostwo Holandii i to wszystko.</p>
<p>Borek: Ja przede wszystkim jestem za przejrzystością. Nie może być tak, że jedna gazeta wymyśliła sobie trenera, po czym zadzwoniła do menadżera Zeeuwa i on szybko załatwił z Listkiewiczem podpisanie kontraktu. Jeśli ma być trener z zagranicy, to chcę, żeby wybór odbywał się na normalnych zasadach: jest pięciu kandydatów, każdy przedstawia program, a później odpowiada na pytania. Żeby nie było chorych sytuacji i podejrzeń.</p>
<p>Kołtoń: Beenhakker został wzięty na dwa lata, a każdy znający się choć trochę na piłce człowiek jest świadomy tego, że potrzeba nam trenera na co najmniej cztery lata, czyli do następnych Mistrzostw Świata, bo nasza reprezentacja jest wiekowa, a większość piłkarzy grających w kadrze jest już wypalona. Trzeba czasu na znalezienie nowych. Szybka łapanka nie ma sensu. Niewykonanie żadnej rozmowy z Kasperczakiem obciąża Listkiewicza w sposób nieprawdopodobny.</p>
<p><strong>Skoro zaczęliście o obciążeniach… Czy przyjaźnie z piłkarzami obróciły się kiedyś przeciwko wam?</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Borek: Być może tylko w głowach zazdrosnych, brudnych ludzi wykonujących ten sam zawód co my. Mi na pewno nigdy nie przeszkodziły.</p>
<p><strong>A czy to jest norma wśród komentatorów, że są w bliskich relacjach ze sportowcami?</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Borek: Stefan Szczepłek przyjaźnił się z Deyną. Ciszewski też miał wielu przyjaciół wśród piłkarzy…</p>
<p>Kołtoń: Podobno potrafił rano powiedzieć: „Boniek, ty będziesz dzisiaj najlepszy w mojej transmisji”.</p>
<p>Borek: Krążą też legendy, że nie ze wszystkimi piłkarzami Ciszewski się rozliczył. Bo podobno lubił pograć i wydać. My akurat takich problemów nie mamy.</p>
<p><strong>A nie macie problemów z tym, że ciężej wam skrytykować piłkarza, z którym się przyjaźnicie?</strong></p>
<p>Borek: Prawdziwe przyjaźnie nie boją się mówienia prawdy. I kiedy mój znajomy piłkarz gra słabo, to słyszy ode mnie, że gra słabo i nie powinien się obrażać. Zresztą wbrew pozorom tych przyjaźni nie jest tak dużo. Trzeba rozgraniczyć przyjaźnie. Kto jest przyjacielem, kto kumplem, a kto tylko znajomym. Znajomych piłkarzy mam pewnie kilkuset, kolegów kilkudziesięciu, bardzo dobrych kolegów pięciu, a przyjaciela pewnie jednego…</p>
<p><strong>Piotrka Świerczewskiego. </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Borek: Tak. Znamy się lata. Piotrka poznałem, jak mnie jeszcze nie było w tym zawodzie. Alek Kłak, piłkarz Igloopolu Dębica ożenił się z koleżanką z sąsiedniego bloku i on mnie poznał z Piotrkiem. Złapaliśmy się jakimiś fluidami na zasadzie męskiej przyjaźni, a nie układów piłkarsko-dziennikarskich.</p>
<p><strong>Takie układy nie mają żadnego znaczenia?</strong></p>
<p>Kołtoń: Pamiętam, że jak była ta słynna afera z papierosami, to Dżiani (<em>Tomasz Hajto – przyp. aut.</em>) oczywiście zwariował i powiedział, że mnie poda do sądu. Powiedziałem mu: „Weź Dżiani wyluzuj, ochłoń i przeczytaj co piszą inni”. A w niektórych gazetach wpasowali go już w więzienny drelich. Po godzinie był telefon z przeprosinami.</p>
<p><strong>Jak daleko jest ze Złotoryi do Dębicy?</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Kołtoń: Chyba z ponad czterysta… Dlaczego pytacie?</p>
<p><strong>Bo chcemy jakoś zgrabnie przejść do następnego wątku. Mamy dla was krótki test. Najsłynniejsza postać z Dębicy…</strong></p>
<p>Borek: Wiadomo. Krzysztof Penderecki. Pamiętam, że przed laty odcinał się od korzeni. Mówił zawsze, że pochodzi z małego miasta blisko Krakowa. Dopiero niedawno zaczął się przyznawać do Dębicy. Wiadomo, im człowiek starszy tym mądrzejszy.</p>
<p><strong>Myśleliśmy, że kto jak kto, ale facet zafascynowany stylem życia Darka Dziekanowskiego, wskaże jednak inną słynną osobę z Dębicy.</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Kołtoń: Podpowiem ci, Mati. Zrobiła karierę w Niemczech.</p>
<p>Borek: (<em>Wybuch śmiechu</em>). Ale czekajcie, jest jeszcze przecież reżyserka Anna Augustyn… (<em>Ogólny wybuch śmiechu</em>). A wiecie, że 10 lat temu spotkałem Teresę Orlowski w Dębicy na dyskotece? Kapitalnie się z nami bawiła. Czterech czy pięciu małolatów i Teresa Orlowski przy naszym stoliku. Niezapomniane przeżycie.</p>
<p><strong>Kto płacił?</strong></p>
<p>Borek: Nie, no bez przesady. Byliśmy zarobionymi małolatami. Nigdy nie było tak, żeby nie było pieniędzy. Już w średniej szkole zarabiałem więcej niż moja mama. Pisałem za pieniądze wypracowania z polskiego.</p>
<p><strong>W twoim mieście Teresa jest znaną postacią?</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Borek: Nie wiem, czy wszyscy ją znają. Ale Teresa od początku szokowała. Tata mi opowiadał, że na koncert Czerwono-Czarnych przyszła bez stanika, tylko w majtkach i koszulce z siatki. Czyli generalnie wszystko na wierzchu. W takim małym miasteczku to wielka sensacja. Widać, że kobieta od początku wiedziała, czego chce i konsekwentnie dążyła do celu.</p>
<p><strong>A słynni ze Złotoryi?</strong></p>
<p>Kołtoń: Jest taki facet, który zrobił karierę telewizyjną &#8211; Mariusz Szczygieł. Ja w ogóle lubię jeździć w rodzinne strony. Niedawno przeżyłem cykl imprez po latach ze swoją klasą licealną. Zrobiłem dwa razy 18, czyli balangę na 36-lecie. Bardzo wesoło, więcej dziewczyn niż chłopaków, tańce i te sprawy…</p>
<p><strong>Mateusz tańczył?</strong></p>
<p>Kołtoń: Mati nie przyjechał. Dziewczyny bardzo żałowały.</p>
<p><strong>Oczywiście dziewczyny dwa razy 18?</strong></p>
<p>Borek: Właśnie dlatego nie przyjechałem (<em>śmiech</em>).</p>
<p><strong>Znaleźliśmy gdzieś informację, że jako osiemnastoletni chłopak red. Borek pracował w Miejskim Ośrodku Kultury…</strong></p>
<p>Borek: Jedno z najśmieszniejszych zdarzeń w moim życiu rozegrało się właśnie w MOK-u. To były jeszcze te czasy, kiedy trudno było o wolną chatę. Uciążliwa sprawa &#8211; zwłaszcza od listopada do marca (<em>śmiech</em>). Pewnego razu, zaprosiłem tam jedną koleżankę. Warunki były. Niedziela, MOK zamknięty, obrazy na ścianach patrzą, wszystko pod kontrolą. A tu nagle odgłos przekręcanego zamka. W panice wciągam spodnie i biegnę do drzwi. Co widzę? Mojego kierownika z jakąś miłą panią (<em>śmiech</em>). Wybłagałem go o 15 minut…</p>
<p>Kołtoń: To ty to załatwiasz w 15 minut?</p>
<p>Borek: (<em>Śmiech</em>).</p>
<p><strong>W agencji nieruchomości też miałeś takie przygody?</strong></p>
<p>Borek: To była świetna kasa. Rynek nieruchomości dopiero się rozwijał. Jeździłem z ludźmi w pole, gdzie koparka dopiero co wbiła zęby i mówiłem: „Tu na szóstym piętrze będzie pani mieszkać”. Przychodzili też klienci po układzie i wpłacali pierwszą wpłatę na, powiedzmy, 20 mieszkań w nowo budowanym bloku. Za pięć dni nie było już żadnego wolnego mieszkania w tym budynku i ci, którzy mieli zrobione przedpłaty, odsprzedawali je nawet po sto tysięcy złotych, z pięciokrotnym zyskiem. A ja dostawałem prowizję od każdego sprzedanego udziału. To był fajny układ.</p>
<p><strong>A jakie układy miał red. Kołtoń?</strong></p>
<p>Kołtoń: Wypisałem się kiedyś szybko z układu z Ryszardem Czarneckim. Jak „Ryś” został naczelnym Dziennika Dolnośląskiego, postanowiłem się ewakuować. Z Wrocławia przeniosłem się do Warszawy. Poszło gładko i bezboleśnie. Podobnie jak Mati, z kasą nigdy nie miałem problemu…</p>
<p>Borek: Jako 19-letni gówniarz założyłem z kumplem hurtownię koszul (<em>ogólny wybuch śmiechu</em>). Sprzedawaliśmy od Lublina po Kraków i żyliśmy jak krezusi. Robiliśmy super „dile”. Z czasem się jednak poróżniliśmy i zostawiłem koszulowy biznes, żeby zacząć pracować w wymarzonym zawodzie. Pierwsze audycje radiowe prowadziłem w katolickim radiu „Dobra Nowina” (<em>ogólny wybuch śmiechu</em>).</p>
<p><strong>A w hotelu w Londynie pracowałeś wcześniej, czy później?</strong></p>
<p>Borek: Wcześniej. Zbuntowałem się, bo rodzice chcieli, żebym bardziej przykładał się do nauki i uciekłem. Zmywałem podłogi i kroiłem warzywa w Hotelu Plaza przy Regent Street na skrzyżowaniu z Oxford. Mieszkałem z sześcioma innymi Polakami w małej klitce i średnio raz w tygodniu uciekałem przed „emigrejszyn ofis”. Wszystkie pieniądze przepuszczałem na mecze i musicale. Bilety drogie, nic nie odłożyłem. Tylko tyle, żeby starczyło na balet dla chłopaków z Dębicy.</p>
<p><strong>Co w podobnym wieku robił red. Kołtoń?</strong></p>
<p>Kołtoń: Muszę się wam pochwalić, że byłem w opozycji. I strasznie teraz odbieram ataki na Jacka Kuronia. Poznałem go. Byłem w jego domu i robiłem z nim wywiad. Piłem tę słynną przemocną herbatkę. Już wtedy wiedziałem na pewno, że będę dziennikarzem.</p>
<p>Borek: A ja od zawsze wiedziałem, że będę komentatorem. Już jako mały chłopak wyciszałem głos w telewizorze i komentowałem sobie piłkę i hokej. Wydawało mi się jeszcze, że może będę krytykiem teatralnym. Tata był dyrektorem teatru. Chciałem zdawać też do Szkoły Teatralnej, ale ojciec powiedział, że co najwyżej będę tylko dobrym aktorem, a w Polsce jest miejsce tylko dla dwudziestu wybitnych. Skrzypkiem nigdy być nie chciałem. Poszedłem na egzamin do szkoły muzycznej, bo ojciec powiedział, że w przeciwnym razie nie puści mnie na mecz Wisłoka &#8211; Piotrcovia.</p>
<p>Kołtoń: (<em>Śmiech</em>).</p>
<p>Borek: W szkole często miałem średnią pięć zero, a zachowanie nieodpowiednie.</p>
<p>Kołtoń: Mati zawsze był błyskotliwy. Wiecie, że on orientuje się lepiej w polskich serialach niż moja Paula?</p>
<p>Borek: A pewnie. Oglądam wszystko jak leci. <em>M jak miłość</em>, <em>Na dobre i na złe</em>, <em>Na Wspólnej</em>, <em>Kryminalni</em>, <em>Samo życie</em>. Co tam jeszcze…? Acha, <em>Plebanię</em>. <strong> </strong></p>
<p><strong>To chyba jakaś niezdrowa fascynacja.</strong></p>
<p>Borek: Moje prawdziwe fascynacje to w kolejności: Smolar, Boniek, a później Dziekan. Raz to jego technika, a dwa sposób życia… (<em>Ogólny wybuch śmiechu</em>). Król wszystkich lokali. Dzisiaj wierzę, że kiedyś zacznie mnie fascynować jako trener, ale na razie mu za dobrze nie idzie.</p>
<p><strong>To dobra pointa rozmowy między komentatorami, ale nas nie satysfakcjonuje. Wymyślcie coś lepszego…</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Kołtoń: Mogę ja? Gdybym był Borkiem, wymyśliłbym coś takiego: „Mądra kobieta wie, kiedy nie pytać”.</p>
<p>(<em>Ogólny wybuch śmiechu</em>)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://wywiadowcy.pl/mateusz-borek-i-roman-kolton/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

