Andrzej Kruszewicz

Andrzej-KruszewiczPRZEKRÓJ nr 13, 2013 rok

TEKST: Arkadiusz Bartosiak, Łukasz Klinke

Jak powinno się obchodzić Międzynarodowy Dzień Ptaków?

Najlepiej od rana do wieczora. A nawet i w nocy. Na ptaki można liczyć zawsze.

Nawet kiedy wiosną jest zima?

Dla puszczyków wiosna zaczęła się już w noc sylwestrową. Dziś ich pisklaki mają ponad dwa miesiące. Puchacze już dawno siedzą na gniazdach, bieliki i kruki właśnie je budują. To ludzie zaznaczyli w kalendarzu, kiedy zaczyna się wiosna. Ptaki mają to gdzieś, bo wiedzą lepiej. Zaczęły wyścig…

Kto pierwszy, ten lepszy?

Tylko pierwszy, panowie, tylko pierwszy. Reszta się nie liczy. Każda wiosna to nowe rozdanie kart. Bocianie gniazda są puste i czekają na swoje rodziny. To miejsca budowane przez pokolenia, więc jeżeli samiec zdąży na czas, to zna już okoliczne żerowiska i zagrożenia. Poza tym w gnieździe czekają zeszłoroczne pchły, a jak wiadomo, własne pchły gryzą trochę lżej. Gdyby jeszcze w gnieździe pojawiła się zeszłoroczna samica, to od razu można przejść do rzeczy, a nie bawić się w czasochłonne gry wstępne, jakieś wygłupy w tańcu i sapanie do ucha.

A gdyby się tak nie spieszyć i trochę wyluzować?

Gdyby bocian zamiast prokreacją zajął się celebrowaniem wiosny, za późno przystąpiłby do lęgu. Pod koniec sierpnia małe bociany byłyby za małe i niezdolne do odlotu. A przed nimi kawał drogi. Nie można tracić czasu na pierdoły.

Jerzyki na pewno nie tracą. Zasuwają ponad 130 km/h.

I lecą non stop. Dzień i noc. Jeżeli przeszkadza im deszcz w Warszawie, to lecą na obiad do Monachium (śmiech). W powietrzu zdobywają pokarm, piją wodę, załatwiają się, na wysokości 3 tys. metrów ucinają sobie drzemki, a nawet kopulują.

To ostatnie zainteresowało nas szczególnie.

Spróbujcie więc poharcować z waszymi partnerkami w hamaku na stojąco. Gwarantuję podobne wrażenia… Ptaki w ogóle mają bogatsze życie erotyczne od naszego. Niektóre potrzebują naprawdę zaskakujących stymulacji. Niedawno wybudowaliśmy naszym flamingom specjalny kopulodrom…

Przepraszamy, co takiego?

Kopulodrom. Ocieplane lampami pomieszczenie wyłożone dookoła lustrami. Dzięki zwróconym do siebie lustrom ptakom wydaje się, że są w wielkim stadzie. Wtedy chętniej kopulują. Każdy z nas może sobie zbudować kopulodrom w domu (śmiech). Flamingi stymuluje tylko masowy gruppen sex. To zdecydowani liderzy w klasyfikacji „swingers”. Ich zabawy to wielkie orgietki.

Kto jest największym ptasim macho?

Pawie, bażanty i ptaki rajskie, czyli cudowronki. Ale chyba szczytem machismo wśród ptaków poligamicznych, u których samce są większe, piękniejsze i bardziej ekstrawaganckie, są pawie. Z badań wynika, że jurny samiec potrafi zmonopolizować 95 % samic w okolicy. To liczba nieosiągalna dla żadnego mężczyzny. Rozpościerając swój tren, paw pokazuje, jaki jest męski, a samica otoczona czymś takim szybko sprawdza, czy koleś się do czegoś nadaje, licząc oczka na jego ogonie. Im więcej, tym bardziej macho (śmiech). Pawie potrafią mieć nawet 150 takich oczek. A przecież tren jest niewygodny i de facto niepotrzebny. U ludzi czymś podobnym jest nowoczesny kabriolet z niskim zawieszeniem i wypasionymi głośnikami. Czyli auto, które do niczego się nie nadaje i służy tylko do jednego celu.

Paw na oko wydaje się mało męski.

Zgoda. Dla nas to kogut jest o wiele bardziej macho. Nie musi jeździć kabrioletem, bo pieje, ma zawsze stojący czerwony grzebień, do tego jędrne dzwonki, korale – po prostu bucha z niego prawdziwy facet. Dobra gospodyni wie, który kogut jest najlepszy, to jak mają tego nie wiedzieć kury…

Monogamiści mają nudniej?

Oczywiście, bo monogamia u ptaków to monotonia. Wśród gatunków monogamicznych samice nie różnią się za bardzo od samców. Szaro, buro i ponuro.

I nikt nie próbuje działać na boku?

Pamiętajmy, że samice stawiają na jakość potomstwa, a samce na ilość. Dlatego panie często wiążą się z miłymi przyjaciółmi pantoflarzami, ale kombinują, żeby ojcem ich dzieci był najlepszy samiec w okolicy, czyli jakiś ptasi ogier. W biologii nazywa się to EPC, czyli Extra Pair Copulation. Mało kto to widział, ale wszyscy wiedzą, że istnieje. Podobnie jak u ludzi (śmiech). To piekielnie skuteczna strategia. Zdarza się nawet, że samica zostawia swojego pantoflarza i zostaje drugą albo trzecią żoną dominującego osobnika. Przekładając to na układy ludzkie – lepiej wychowuje się dzieci, będąc czwartą żoną szejka niż pierwszą żoną biedaka.

Mężowie też kombinują?

Oczywiście. Samce muchołówek bardzo pilnują swoich kobiet na etapie składania jaj. Ale jak już biedna dziewczyna wysiaduje jajeczka, samiec zaczyna się niespokojnie kręcić po okolicy. Potrafi polecieć nawet 500 metrów dalej, by zacząć wyrywać kolejną samiczkę. Mało tego, zaczyna inaczej śpiewać, tylko po to, żeby jego „żona” go nie poznała! Niezły z niego manipulant. To bardzo ludzkie… Nawet u batalionów, które tokują grupowo, można odnaleźć podobieństwa do naszych zachowań. W czasie takiej godowej dyskoteki całe towarzystwo skacze jak szalone, podryguje, a nawet się przewraca. Nie widać w tym żadnej prawidłowości. Okazuje się jednak, że decyduje kolor. Superatrakcyjne kolorystycznie samce mają kumpli satelitów, którzy korzystają na tej znajomości, zdobywając samice zainteresowane samcem alfa. Przecież wiadomo, że alfa nie zaspokoi wszystkich. To strategia dobrze znana homo sapiens (śmiech).

Czy zawsze o względy samicy stara się samiec?

Nie zawsze. Nieprzypadkowo wyjątki zdarzają się na dalekiej północy, gdzie warunki życia są bardzo ciężkie. Samice płatkonogów i morneli – bardziej kolorowe i większe od samców – składają jaja, ale ich wysiadywaniem zajmuje się facet, który potem wodzi pisklęta. Prawdziwa poliandria. Samica ma dzięki temu sporo czasu, wolne łapy i może polować na kolejnego samca.

Przynajmniej nie zjada swojego narzeczonego jak samica krogulca. To chyba najwyższa forma ptasiego feminizmu.

To bezwzględność natury. Samica siada na gnieździe, zanim złoży pierwsze jajo. Zaczyna gubić puch i z dnia na dzień jest słabsza. Zadaniem samca jest dostarczanie pożywienia. Jej zdrowie, kondycja i liczba złożonych jaj zależą tylko i wyłącznie od pokarmu. To pierwszy sprawdzian dla samca. Jeżeli chłopak się nie nadaje, samica decyduje, że nie ma co brnąć dalej w taki związek, bo jest on dla niej niebezpieczny. Wabi go, zaprasza na kolację i… chaps. Parytety są jej niepotrzebne.

Czy można znaleźć wśród ptaków przyzwoitki lub „wieczne dziewice”?

Albatrosy dojrzewają bardzo późno: po sześciu, a nawet ośmiu latach. Podobnie kondory. Wiele przechodzi więc przez życie, nie doczekując się toków. Bywa, że dzieci z pierwszego lęgu pomagają wychować dzieci z drugiego lęgu rodziców i czekają, aż się zwolni pozycja. Ciekawym przykładem matriarchatu są papugi barwnice wielkie z Nowej Gwinei. Samica ma dziuplę, przy której może przesiadywać nawet do 11 samców. Kryje tylko jeden, ten pierwszy. Pozostali to jej synowie. Dopiero kiedy matka umiera, ten układ się rozsypuje. Kawalerowie dopiero wtedy mają szanse na zapoznanie partnerki. Jak to się do końca odbywa, nie wiemy. To gatunek bardzo trudny do zbadania. Mamy w zoo taką grupę i synowie faktycznie wspierają matkę w rozmnażaniu się: karmią ją i opiekują się. W ogóle u barwnic rodzi się pięć razy więcej samców. Nie wszystkie mają więc szanse na przekazanie genów.

Adam Wajrak powiedział nam kiedyś, że dla niego najbardziej seksownym ptakiem jest sóweczka – wielkooka, drapieżna, obrotna i niezbyt rozgarnięta.

Coś w tym jest. Kiedyś wybroniłem się z przekroczenia terminu oddania książki, mówiąc prezesowi wydawnictwa, że muszę lecieć do Norwegii badać włochatki. „Włochatki, pan mówi? Pięknie brzmi. Proszę jechać…” (śmiech). Tak więc dla mnie najseksowniejsze będą już zawsze sowy włochatki.

Dlaczego ludziom „ptaszek” kojarzy się z jednym?

Ciężko powiedzieć. Może dlatego, że wystaje z rozporka, jak ptaszek z dziupli. Ciekawe, że to porównanie funkcjonuje w wielu językach. Lingwiści zdecydowanie powinni zbadać sprawę (śmiech).

Czy istnieje wśród ptaków prostytucja?

Jest nagminna. Z reguły walutą jest pokarm. Najczęściej prostytuują się rybitwy. Samczyk karmi swoją samiczkę, ta ucina sobie drzemkę, a po paru minutach można zobaczyć tego samego samczyka z rybką w dziobie. Oczywiście nie jest głodny, ale zawsze znajdzie dziewczynę, która ma ochotę przehandlować siebie w zamian za smaczny kąsek. U pingwinów dzieje się to za kamyki, które są potrzebne do budowania kopców.

Gwałty?

Zdarzają się. Nawet międzygatunkowe z udziałem cietrzewi, bażantów i głuszców. Hybrydy są niepłodne i z reguły większe. Ale to nic. Zdarzył się też kiedyś gwałt ptaka na ssaku…

Zaczynamy się bać.

W hali wolnych lotów mieliśmy samca wilgi. Był ze mną bardzo zaprzyjaźniony. Tak bardzo, że często podlatywał do mojej ręki i ją gwałcił. Zostawiał na niej swoje nasionka. Panowie, głupio mi o tym mówić, ale jestem prawdziwą ofiarą gwałtu.

Brzmi to jak prima aprilis. Á propos… Ptaki kłamią?

Kłamstwo jest w przyrodzie powszechne i ma związek z inteligencją. Oczywiście człowiek jest tutaj niedoścignionym mistrzem. Ale im zwierzę bardziej inteligentne, tym większą ma skłonność do łgarstw. Kiedy kawka pobije drugą kawkę, ta pobita zaczyna wrzeszczeć. Wszczyna alarm i czeka na posiłki. Jak już wszystkie kawki się zlecą, ta, co biła, też zaczyna wrzeszczeć. I nie wiadomo, kto komu spuścił łomot.

Krukowate potrafią zaskoczyć inteligencją.

I to bardzo. Prym wiodą nasze wrony siwe. Szybko się nauczyły, jak sobie radzić z orzechami. Najpierw zrzucały je z wysokości, aby popękały. Potem wyczaiły, gdzie zapasy orzechów trzymają wiewiórki, i je im nagminnie podkradają. A ostatnio zauważyliśmy nowy sposób na rozłupywanie – czekają na czerwone światła i szybko podkładają orzechy pod koła samochodów. Auta ruszają, orzechy są elegancko rozgniatane, a potem zjadane. Wrony zrobiły z samochodu dziadka do orzechów.

Czy ptaki mają swoje używki, tak jak my?

Nie, ale są ptaki trujące. Specjalnie spożywają toksyczne substancje, aby ich upierzenie było niebezpieczne dla pasożytów i drapieżników. Jeden z nich nazywa się wdzięcznie pitohui. To bardzo jadowity ptaszek żyjący w Nowej Gwinei. Dużą skłonność do alkoholu wykazują za to niektóre ssaki. I to nie tylko naczelne. Uzależnienia notowane są wśród świniowatych. W puszczach, w których zlokalizowane są nielegalne bimbrownie, regularnie spotyka się pijane dziki.

Wracając do ptaków… Załóżmy, że pewnego dnia wszystkie nagle urosną i nawet koliber będzie wielkości człowieka. Który z ptaków byłby największym zabójcą?

Najbardziej niebezpieczne dla nas mogłyby okazać się kury. Kurowate to jedne z niewielu ptaków, które mają bardzo uniwersalną strategię polowania. Potrafią zabijać i małe, i całkiem duże zwierzęta. Kogut byłby zabójcą doskonałym: dziób, pazury, a do tego jądra wielkości małego wiadra. Kto wie, być może i piękne sikoreczki pokazałyby, co potrafią. To okrutne, bezlitosne drapieżniki. Potrafią wydłubać mózgi innym ptaszkom, które są na przykład uwikłane w sieciach ornitologicznych. Gołębie też nie kojarzą się ludziom z okrucieństwem, tymczasem to wyjątkowi ptasi przestępcy.

Lepiej chyba nie wiedzieć wszystkiego o ptakach i żyć w pełnej nieświadomości.

O ludziach też lepiej wszystkiego nie wiedzieć (śmiech).

Ale wypada wiedzieć, że ptaki to dinozaury.

Oczywiście. Jednoznacznie wykazały to różne badania. Z całą pewnością ptaki mają za sobą o wiele milionów lat ewolucji więcej od nas. Ich przystosowanie do życia w różnych środowiskach oraz zdolności regeneracyjne są obłędne. Możemy o tym tylko pomarzyć. A wciąż pozostaje wiele tajemnic do odkrycia. Budowa kości, jakość mięśni, wydolność – tego wszystkiego możemy ptakom zazdrościć.

Czego jeszcze?

Pogody ducha. Lubię sobie wyobrażać ich życie jako raj na ziemi. Jeśli ptak jest w środowisku, w którym stworzyła go ewolucja, to właściwie cały dzień sobie dogadza. Wykąpie się rano w rosie, wyczyści piórka, poje trochę owocków. Natura stworzyła go do przyjemności. Wszystkie ptaki są szczęśliwe i wesołe. Cieszą się z rzeczy drobnych. Ptaki żyją chwilą i tego warto się od nich uczyć. Oczywiście miewają depresję, ale tylko wtedy, kiedy człowiek niszczy ich środowisko.

A czego ptaki uczą się od ludzi?

Gołębie pocztowe potrafią latać wzdłuż autostrad. Obierają azymut, a następnie trzymają się nitki asfaltu. Nawet zakręcają razem z autostradami. Przypuszcza się, że dzięki takim umiejętnościom łatwiej im się nawiguje.

W czym jesteśmy podobni do ptaków?

Tak jak one jesteśmy wzrokowcami. I najważniejsze są dla nas kolory. Bywamy też bardzo czuli na język ciała. O dziwo, jesteśmy dość podobni, dlatego łatwo nam interpretować zachowania ptaków. O wiele łatwiej niż wielu ssaków. Moim zdaniem ludzie rodzą się z zainteresowaniem do poznawania ptaków. Możemy się w nich przeglądać niczym w lustrze.

Który ptak jest najbardziej podobny do człowieka?

Różne ptaki przypominają różnych ludzi. Mam sporo znajomych, których dla zabawy porównuję z ptakami. Proszę mi wierzyć – udaje się to wyśmienicie. Czasem łatwiej dopasować charakter, innym razem wygląd. Do każdego człowieka można dopasować odrębny gatunek ptaka.

Na kogo panu wyglądamy?

Za słabo panów znam i mam wątpliwości, do jakich ptaszków porównać…

A jaki gatunek odnajduje pan w sobie?

Są dni, że czuję się orłem.

Skomentuj

Spam Protection by WP-SpamFree

*